szambelan blog

Twój nowy blog

Niepewny

Brak komentarzy

Wracać, czy nie wracać…?

Właściwie to nie mam siły na nic. Nawet do pisania tej notki się zmuszam.
U mnie nadal bardzo źle. Moje małżeństwo to jedno wielkie rozczarowanie. Próbowałam szukać sobie innych zajęć czy hobby, na których mogłabym się skupić i nie myśleć o domu, ale nic to nie daje niestety.
Teoretycznie od piątku mamy długo wyczekiwany 3-dniowy urlop (do środy włącznie), ale nie wiemy co z nim zrobić. Mieliśmy jechać na działkę, ale moi rodzice w ostatniej chwili zdecydowali, że jednak oni jadą i nici z pomysłu. Nad morzem nie ma żadnych wolnych miejsc. Po górach nie mam siły chodzić. Nie wiem co będziemy przez te dni robić. I w dodatku jeśli się gdzieś ruszymy, to będziemy musieli zostawić Kicię, co mi się wcale nie podoba (na działkę miała pojechać z nami).
Z byle powodu ryczę – już sama siebie irytuję. Chciałabym zasnąć i obudzić się za 100 lat.
Nie wiem co dalej.

Kurwa

5 komentarzy

kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa kurwa KURWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Witam znowu.
Trochę to trwało… 8 miesięcy… Chciałam wrócić, serio, ale nie wiedziałam jak znowu zacząć opisywa co się dzieje wokół.
Nawet gdy teraz zasiadłam do pisania, mimo że wiem, że w każdej chwili mogę skasować wszystko, co napisałam, serce wali mi ze strachu.

Ostatnie miesiące, te małżeńskie miesiące były… Nawet nie wiem jak mam to ubrać w słowa.

Nie jestem szczęśliwa. Choć bardzo chciałam być… Nie wiem czy to przeze mnie, czy przez Matematyka, czy jeszcze przez coś innego, ale nie jestem szczęśliwa. Chyba pierwszy raz tak otwarcie przyznaję to przed sobą.
Inaczej sobie wyobrażałam małżeństwo. Myślałam, że dwoje ludzi chce być ze sobą, słuchać siebie nawzajem, pomagać sobie, wspierać się, cieszyć się razem i smucić razem – to jest małżeństwo. Jak bardzo się pomyliłam!
Czemu nie przewidziałam, że tak będzie? Nie wiem czym się łudziłam. Teraz wyrzucam sobie, że podjęłam najgorszą decyzję mojego życia.

Nic mnie już nie cieszy. To, co kiedyś sprawiało mi radość, teraz jest tylko zabiciem czasu albo wręcz mnie odrzuca. Najchętniej po przyjsciu z pracy zapadalabym w sen, zeby obudzic sie tuz przed wyjsciem do pracy i tak w kółko. Nienawidzę weekendów – bo nie mogę wyjść do pracy. Tam przynajmniej nie mam czasu, żeby myśleć o domu i o tym, co na mnie w nim czeka…

Nie umiem na razie napisać więcej. I tak te parę zdań wiele mnie kosztowało.

Małżeński

7 komentarzy

No i po ślubie…
Piszę już do Was jako mężatka.

Dłuuugo się zbierałam, bo sama nie wiedziałam co mam tu Wam napisać…
Część z Was już wie jak to jest w małżeństwie :)

Tak, jest ok. Euforycznego szczęścia nie ma. Ale jest ok.
Żyjemy sobie normalnie, borykamy się z ciągłym remontem, kot mieszka z nami. W podróży poślubnej nie byliśmy, zdjęcia już mamy, filmu jeszcze nie. Wyrobiłam już nowy dowód, ale czekam na kolejny, bo był błąd – razem z nazwiskiem zmieniłam adres, a wyrobili mi dowód ze starym, więc czekam na kolejny. Przez to nie mogę odebrać prawa jazdy (mimo, że egzamin na motocykl zdałam w czerwcu, a wciąż nie mam prawka). Ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu już będę miała te dokumenty!

Mam też nową pracę! Co tu się oszukiwać – po znajomości. Mama zatrudniła mnie w firmie, w której pracuję, bo nie mogłam znaleźć pracy nie tylko w zawodzie, ale w ogóle żadnej. Matematyk zarabia tak, że w sumie nie musiałabym pracować, ale jednak coś tam chcę robić. Przynajmniej mam blisko – 7 min jazdy rowerem :)

Suknia jeszcze nie była w pralni :)

Na początku wciąż nam czegoś brakowało w domu. W poniedziałek po ślubie na gwałt biegliśmy do sklepu, bo nie mieliśmy czym ukroić chleba, potem nie mieliśmy kuchni, wiec byliśmy zdani na łaskę mamuś i jedzenia na telefon, ale już kuchnia jest i działa. Okapu nie ma, ale to w drugiej kolejności.

Obcięłam włosy :)

No i tyle!
Jak mi przyjdzie wena z powrotem, to wrócę do bloga :)

P.S. Seks jest mocno przereklamowany.

Ślubny

7 komentarzy

Dziś nasz wielki dzień.

Kocham Matematyka tak, że nie umiem go opisać i jestem taka szczęśliwa, że będziemy już zawsze razem…

:*:*:*

DZIŚ.

Zaczął mnie dopadać stres i nerwy. Suknia jest w domu, właśnie wróciłam z opalania, zaraz przygotuje wszystko do zawiezienia do sali weselnej…
Jakoś wciąż do mnie to nie dociera. Taka dziwna jestem. Niby nie wierzę, że to się dzieje, ale się stresuję. W ciągu ostatnich dwóch nocy spałam w sumie 6 godzin.
Dobrze, że Matematyk dzisiaj przyjedzie, to mnie trochę może uspokoi…
Jutro.

Nienawidzę tego. Takiego zachowania, słów, min, emocji…
Okres narzeczeństwa i przygotowań do ślubu powinien być radosny, pełen radosnego oczekiwania, entuzjazmu przy załatwianiu wszystkich najdrobniejszych spraw ze ślubem… Powinien być pełen RADOŚCI.
Mój nie jest – dzięki mojej matce. Odkąd się zaręczyliśmy nie usłyszałam żadnego pozytywnego słowa na temat tego ślubu, nawet mi wręcz powiedziała wprost, że się z niego nie cieszy. Zrobiła z tego teoretycznie pięknego wydarzenia finansowo-organizacyjny koszmar.
Wyssała ze mnie całą radość na ten ślub – już się na niego nie cieszę, tylko chcę mieć to jak najszybciej za sobą. Zabiła we mnie urok, uśmiech i entuzjazm Panny Młodej.

I nieprędko jej to wybaczę. Nie wiem czy w ogóle. Kiedykolwiek.

Ptaszkowy

4 komentarzy

Powiem Wam, że gdy wstawiałam ten ślubny suwaczek, lewy ptaszek był hen hen daleko od prawego. Pomyślałam sobie wtedy: „ciekawe co będę czuła, jak ptaszki będą blisko siebie”. No i teraz już wiem :)
Po pierwsze radość :)
Po drugie zniecierpliwienie :)
Po trzecie niepokój (nie wiem co z naszym mieszkaniem będzie…).
Po czwarte stres (że nie zdążymy).
A ptaszki zaraz zetkną się dzióbkami :)

Zdany

1 komentarz

ZDAŁAM ZDAŁAM!!
Wczoraj zdałam egzamin na prawo jazdy kat. A. Za pierwszym razem!
Całkiem w porządku było, teoria to wiadomo, na placu zrobiłam błąd przy ruszaniu (brak kierunkowskazu i obejrzenia się). A cały czas myślałam, że trzeba by skończonym idiotą, żeby na tym oblać – a tu proszę. Sama taki błąd zrobiłam. Co robi stres z człowiekiem… Po mieście mi się jeździło wręcz przyjemnie. Pierwszy raz jechałam bez pasażera (bo normalnie instruktor siedział z tyłu) i dopiero poczułam jak grzecznie ten motor jeździ :) Jak fajnie, jak lekko, jak się bezproblemowo składa przy zakręcaniu… Nie czuć tego z pasażerem. No i udało się :) Teraz postaram się wstrzymać proces wydawania mojego prawa jazdy – bo za 3 tygodnie ślub i zmienię nazwisko – trzeba będzie dokumenty wymieniać. A może jak się wstrzymają to tylko raz będę musiała płacić.
Z organizacji ślubnej to moja mama uważa, że jestem kompletną idiotką, ponieważ nie chcę, żeby ktoś nocował w naszej sypialni małżeńskiej w dniu naszego ślubu. My jako Państwo Młodzi mamy zapewniony apartament tam, gdzie będzie wesele, a moi rodzice starają się zapewnić nocleg gościom przyjezdnym. Mamy 3 pokoje w mieszkanku i mama jest oburzona, że chcemy udostępnić tylko dwa, a sypialnia ma stać pusta. Dla mnie nasza sypialnia małżeńska to miejsce święte i nie zgadzam się, żeby ktoś je nam profanował, i to w dniu naszego ślubu. Nie i basta! W końcu powiedziałam, że wolę wynająć tym gościom pokój w hotelu, niżby ktoś miał tam w ogóle wchodzić. Matematyk jest tym zniesmaczony, bo postrzega to tak jakby moja mama kazała mi wynajmować pokój w swoim domu, nie wiem czy słusznie…
Generalnie wniosek jest taki, że chyba źle zrobiliśmy decydując się na zamieszkanie w domu babci. Trzeba było wziąć ten kredyt, byśmy go spłacali sto lat, ale przynajmniej nikt by się nam nie wpieprzał w nasze życie. A tak to mama czuje, że ma prawo nam ingerować we wszystko. Coś czuję, że będziemy stąd szybko uciekać…


  • RSS