Daisypath Wedding tickers

Małżeński
No i po ślubie...
Piszę już do Was jako mężatka.

Dłuuugo się zbierałam, bo sama nie wiedziałam co mam tu Wam napisać...
Część z Was już wie jak to jest w małżeństwie :)

Tak, jest ok. Euforycznego szczęścia nie ma. Ale jest ok.
Żyjemy sobie normalnie, borykamy się z ciągłym remontem, kot mieszka z nami. W podróży poślubnej nie byliśmy, zdjęcia już mamy, filmu jeszcze nie. Wyrobiłam już nowy dowód, ale czekam na kolejny, bo był błąd - razem z nazwiskiem zmieniłam adres, a wyrobili mi dowód ze starym, więc czekam na kolejny. Przez to nie mogę odebrać prawa jazdy (mimo, że egzamin na motocykl zdałam w czerwcu, a wciąż nie mam prawka). Ale mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu już będę miała te dokumenty!

Mam też nową pracę! Co tu się oszukiwać - po znajomości. Mama zatrudniła mnie w firmie, w której pracuję, bo nie mogłam znaleźć pracy nie tylko w zawodzie, ale w ogóle żadnej. Matematyk zarabia tak, że w sumie nie musiałabym pracować, ale jednak coś tam chcę robić. Przynajmniej mam blisko - 7 min jazdy rowerem :)

Suknia jeszcze nie była w pralni :)

Na początku wciąż nam czegoś brakowało w domu. W poniedziałek po ślubie na gwałt biegliśmy do sklepu, bo nie mieliśmy czym ukroić chleba, potem nie mieliśmy kuchni, wiec byliśmy zdani na łaskę mamuś i jedzenia na telefon, ale już kuchnia jest i działa. Okapu nie ma, ale to w drugiej kolejności.

Obcięłam włosy :)

No i tyle!
Jak mi przyjdzie wena z powrotem, to wrócę do bloga :)


P.S. Seks jest mocno przereklamowany.



szambelan 2011-10-11 23:03:36
skomentuj (7)


Ślubny
Dziś nasz wielki dzień.

Kocham Matematyka tak, że nie umiem go opisać i jestem taka szczęśliwa, że będziemy już zawsze razem...

:*:*:*

DZIŚ.

szambelan 2011-07-16 08:50:43
skomentuj (7)
Zestresowany
Zaczął mnie dopadać stres i nerwy. Suknia jest w domu, właśnie wróciłam z opalania, zaraz przygotuje wszystko do zawiezienia do sali weselnej...
Jakoś wciąż do mnie to nie dociera. Taka dziwna jestem. Niby nie wierzę, że to się dzieje, ale się stresuję. W ciągu ostatnich dwóch nocy spałam w sumie 6 godzin.
Dobrze, że Matematyk dzisiaj przyjedzie, to mnie trochę może uspokoi...
Jutro.

szambelan 2011-07-15 09:50:18
skomentuj (1)
Zgnębiony
Nienawidzę tego. Takiego zachowania, słów, min, emocji...
Okres narzeczeństwa i przygotowań do ślubu powinien być radosny, pełen radosnego oczekiwania, entuzjazmu przy załatwianiu wszystkich najdrobniejszych spraw ze ślubem... Powinien być pełen RADOŚCI.
Mój nie jest - dzięki mojej matce. Odkąd się zaręczyliśmy nie usłyszałam żadnego pozytywnego słowa na temat tego ślubu, nawet mi wręcz powiedziała wprost, że się z niego nie cieszy. Zrobiła z tego teoretycznie pięknego wydarzenia finansowo-organizacyjny koszmar.
Wyssała ze mnie całą radość na ten ślub - już się na niego nie cieszę, tylko chcę mieć to jak najszybciej za sobą. Zabiła we mnie urok, uśmiech i entuzjazm Panny Młodej.

I nieprędko jej to wybaczę. Nie wiem czy w ogóle. Kiedykolwiek.


szambelan 2011-07-10 12:38:24
skomentuj (2)
Ptaszkowy
Powiem Wam, że gdy wstawiałam ten ślubny suwaczek, lewy ptaszek był hen hen daleko od prawego. Pomyślałam sobie wtedy: "ciekawe co będę czuła, jak ptaszki będą blisko siebie". No i teraz już wiem :)
Po pierwsze radość :)
Po drugie zniecierpliwienie :)
Po trzecie niepokój (nie wiem co z naszym mieszkaniem będzie...).
Po czwarte stres (że nie zdążymy).
A ptaszki zaraz zetkną się dzióbkami :)

szambelan 2011-06-24 14:35:37
skomentuj (4)
Zdany
ZDAŁAM ZDAŁAM!!
Wczoraj zdałam egzamin na prawo jazdy kat. A. Za pierwszym razem!
Całkiem w porządku było, teoria to wiadomo, na placu zrobiłam błąd przy ruszaniu (brak kierunkowskazu i obejrzenia się). A cały czas myślałam, że trzeba by skończonym idiotą, żeby na tym oblać - a tu proszę. Sama taki błąd zrobiłam. Co robi stres z człowiekiem... Po mieście mi się jeździło wręcz przyjemnie. Pierwszy raz jechałam bez pasażera (bo normalnie instruktor siedział z tyłu) i dopiero poczułam jak grzecznie ten motor jeździ :) Jak fajnie, jak lekko, jak się bezproblemowo składa przy zakręcaniu... Nie czuć tego z pasażerem. No i udało się :) Teraz postaram się wstrzymać proces wydawania mojego prawa jazdy - bo za 3 tygodnie ślub i zmienię nazwisko - trzeba będzie dokumenty wymieniać. A może jak się wstrzymają to tylko raz będę musiała płacić.
Z organizacji ślubnej to moja mama uważa, że jestem kompletną idiotką, ponieważ nie chcę, żeby ktoś nocował w naszej sypialni małżeńskiej w dniu naszego ślubu. My jako Państwo Młodzi mamy zapewniony apartament tam, gdzie będzie wesele, a moi rodzice starają się zapewnić nocleg gościom przyjezdnym. Mamy 3 pokoje w mieszkanku i mama jest oburzona, że chcemy udostępnić tylko dwa, a sypialnia ma stać pusta. Dla mnie nasza sypialnia małżeńska to miejsce święte i nie zgadzam się, żeby ktoś je nam profanował, i to w dniu naszego ślubu. Nie i basta! W końcu powiedziałam, że wolę wynająć tym gościom pokój w hotelu, niżby ktoś miał tam w ogóle wchodzić. Matematyk jest tym zniesmaczony, bo postrzega to tak jakby moja mama kazała mi wynajmować pokój w swoim domu, nie wiem czy słusznie...
Generalnie wniosek jest taki, że chyba źle zrobiliśmy decydując się na zamieszkanie w domu babci. Trzeba było wziąć ten kredyt, byśmy go spłacali sto lat, ale przynajmniej nikt by się nam nie wpieprzał w nasze życie. A tak to mama czuje, że ma prawo nam ingerować we wszystko. Coś czuję, że będziemy stąd szybko uciekać...

szambelan 2011-06-23 21:47:53
skomentuj (1)
Zmęczony
Ech, ta moja mama...
Sama organizuję wszystko związane ze ślubem i weselem od A do Z, sama umawiam, wybieram, załatwiam... Mama się niczym nie interesuje (tylko pyta co jakiś czas czy to albo tamto już załatwiłam). A nagle jak się okazało, że zorganizowałam coś inaczej niż chciała, tylko po swojemu, to obrażona wielce. W dupie ma, ale pretensje to owszem. Jak mi nie chce pomóc, to niech mnie chociaż w spokoju zostawi.
Tak samo z fryzjerem i wizażystką. Z mojego ulubionego salonu nie chcieli przyjechać do domu mi to zrobić, więc zapytałam mamę, siostrę i świadkową czy by też nie chciały, to może dla 4 kobiet by przyjechali. Powiedziały, że tak, że super pomysł i w ogóle. No to pojechałam i zaproponowałam, a po powrocie do domu mama i siostra się wycofały... I jak ja mam coś załatwiać z takimi ludźmi?
Stres stres stres. Nie przed samym wydarzeniem, bo że tego chcę jestem pewna w 100%, ale że coś nie wypali, z czymś nie zdążymy, coś nie dopisze... Nie wiadomo czy nam meble do sypialni na czas przywiozą, czy uda mi się załatwić tego fryzjera i make-up, czy kwiaty zorganizuję, organistę... Mega stres. Mam powoli dość, zwłaszcza ze "wsparciem" mojej rodzinki. Ech, żeby już móc założyć własną, NORMALNĄ...

szambelan 2011-06-17 10:04:00
skomentuj (1)




PustaMiska - akcja charytatywna
Księga Gości
dodaj zobacz

Archiwum
2011
październik
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
maj
marzec
styczeń
2009
grudzień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


Linki
Ulubione
Dobry skre,t repreze,t
Opierniczona
Wawrzyniec Prusky
Z sypialni...

Odwiedzane
Mamusia
Reklamy
Arkadia
Maneater
Słoneczko
Ikea
On i Ona :)
Czerski
Karat
Po prostu blues
Szczebrzeszyn
misiaqlek
Damen
Khan-goor
Opierniczony
Delcia
Kobietka
Pewna dama...
Kuba i Kola
Etaaa
Przypadkowa


Powered by blog.pl
Layout by niedziela
Foto by livejournal